Pokazywanie postów oznaczonych etykietą państwo opiekuńcze. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą państwo opiekuńcze. Pokaż wszystkie posty

piątek, 6 września 2013

Diabeł stróż

Większości zwolenników państwa opiekuńczego brak piątej klepki. Dosłownie - są to ludzie całkowicie niezdolni do samodzielnego myślenia i wyciągania wniosków. Ilekroć czytam w internecie o podwyżce płacminu, o zmianie w kodeksie pracy, o kosztach pracy, natrafiam na mnóstwo komentarzy (kilkanaście, kilkadziesiąt pod każdym artykułem) z obelgami pod adresem właścicieli firm, o wyzysku i o tym, jak to dobrze, że państwo chce nam pomóc.

Wciąż czytam, że chlebodawca, który DAJE pracownikowi pieniądze na podstawie DOBROWOLNEJ obustronnej umowy jest wyzyskiwaczem i dusigroszem, a państwo, które im obu pieniądze ZABIERA pod PRZYMUSEM to zbawiciel.

Przecież trzeba mie nie po kolei w głowie, żeby w to wierzyć!

Ale głoszenie tego i utwierdzanie ludzi w tej wierze jest bardzo ważne dla beneficjentów tego systemu. Bo kiedy pracodawcy i pracownicy zorientują się, że są sprzymierzeńcami, a opiekuńcze państwo jest ich wspólnym wrogiem, to obecny system runie. Bo trwająca walka między jednymi a drugimi jest jego fundamentem.

wtorek, 12 lipca 2011

Obywatel maminsynek

Państwo zapewnia nam wiele rzeczy, takich jak emerytura, opieka medyczna, oświata, zasiłki dla bezrobotnych, samotnych matek, rodzin wielodzietnych. Wszystko to na poziomie całkowicie niewspółmiernym do przeznaczonych na to nakładów, ale zapewnia. Czerwona strona mocy argumentuje to mówiąc, że trzeba to ludziom dać, bo większość ludzi jest nieodpowiedzialna (z czym oczywiście trudno się nie zgodzić - w końcu na nich głosuje) i nie potrafi sobie tego samodzielnie zapewnić.

Jest dokładnie odwrotnie. Ludzie są nieodpowiedzialni, ponieważ państwo wszystko robi za nich. Drzewiej każdy potrafił sam zadbać o swoją starość, zdrowie i wychowanie potomstwa, mimo, że państwo mu nie pomagało. A raczej właśnie dlatego, że państwo mu nie pomagało! Jednostki nieodpowiedzialne zdarzały się, ale stanowiły margines.

To samo dzieje się z wychowaniem dzieci. Jeśli wszystko za synka będzie robiła mamusia, to nigdy nie dorośnie. Nigdy nie stanie się odpowiedzialny i nigdy nie nauczy się ponosić konsekwencji za swoje czyny. Obecnie zdarza się, że mamusie załatwiają za swoje dorosłe pociechy sprawy w dziekanacie na studiach, załatwiają im pracę, piszą podania do urzędu. Mamusia upierze, ugotuje, kupi skarpetki.

Tak traktowane dziecko nigdy niczego nie dokona i faktycznie, gdy mamusi nagle zabraknie, dzieje się tragedia. Ale kto ponosi za to winę?

Wyobraźmy sobie mężczyznę, który w dzieciństwie stracił słuch w wyniku głupiej zabawy jego kolegów. Dwadzieścia lat później ginie na przejściu dla pieszych pod kołami karetki - nie usłyszał sygnału i nagle wtargnął na jezdnię. Czy kierowca karetki jest winien jego śmierci? Na pewno nie. Pech? Też nie, wszak przejazd karetki na sygnale nie jest niczym niezwykłym.Czy winni są koledzy? Przez nich stracił słuch, więc winni są jego kalectwa jednak nie są bezpośrednio winni, że został przejechany. Więc kto jest winny? Oczywiście, że ten głuchy facet, bo się nie rozejrzał!

I w ten sposób właśnie należy spojrzeć na odejście od państwa opiekuńczego, ku wolności. To nie my jesteśmy ci źli. My chcemy tylko powrotu do normalności. Zły jest system, który przez wiele lat ogłupiał i przyzwyczajał ludzi, że nie muszą oszczędzać pieniędzy, że nie muszą odkładać na lekarza, że ich dzieci zostaną wychowane przez państwo. Ale jeśli ktoś, komu państwo przestanie rabować pieniądze na to wszystko i odda mu z nawiązką, nie będzie potrafił zadbać sam o siebie i o swoją rodzinę - to może winić tylko sam siebie.

Ale spokojnie. Ja jestem dobrej myśli. Takich ludzi wielu nie będzie. Może na początku będzie ich trochę więcej niż sto pięćdziesiąt lat temu - trudno - ale na pewno nie będzie to większość. Jak mamusia raz nie zrobi obiadu, to synalek z głodu nie umrze - kupi parówkę. A następnego dnia podpatrzy sąsiada, jak robi schabowego i zobaczy, że to nic nadzwyczajnego.

Niechże państwo przestanie ludziom rabować pieniądze, a oni już sobie poradzą. Niektórzy od razu, niektórzy trochę później, jak podpatrzą innych, inni się sparzą i nauczą na własnym błędzie. Ale w końcu wszystkim będzie dużo lżej. I będzie to bardziej fair. A ludzie znowu zaczną być rozsądni i odpowiedzialni.