Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rydzyk. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rydzyk. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 30 czerwca 2011

Jak śmiesz mówić, że nie jestem ciapą?

Wypowiedź ojca Rydzyka w Parlamencie Europejskim, że od 1939 roku Polską nie rządzą Polacy wywołała oburzenie... Światowego Kongresu Żydów. Co? W rzeczy samej, jak podaje serwis TVN24.

Przytoczona wypowiedź, według ŚKŻ "pośrednio sugeruje", że to właśnie Żydzi rządzą Polską.

Nie mam pojęcia jak to wyczytali, ale jak to skomentował uczestnik jednego z forów, "uderz w stół, a nożyce się odezwą". Również Książę Gorczakow mawiał by nie wierzyć nie zdementowanym doniesieniom. Jednak nie to tu jest najdziwniejsze.

Najdziwniejsze jest to, że nawet gdyby ojciec dyrektor zasugerował bezpośrednio, że Polską rządzą Żydzi, to w jaki sposób miałoby to ich urazić? Gdyby ktoś powiedział, że od 1939 roku Polską rządzi Staszek z Halinowa, to ja na pewno bym się nie sprzeciwiał. Zapewne zapytany nie potwierdziłbym tego, ale w żadnym razie nie robiłbym z tego afery.  Nie sądzę, by piłkarze klubu z Glasgow obruszali się, czytając na moim blogu komentarz "Glagow Rangers rządzą". Posiadanie władzy to powód do dumy.

Ale kto zrozumie Żydów? Prawdziwy mężczyzna, któremu w bójce ulicznej rozbito głowę i pozostawiono w kałuży krwi, następnego dnia powie, że sam położył pół tuzina osiłków, a rozbita głowa to tylko draśnięcie, którego zaznał, zderzywszy się z pociągiem towarowym, kiedy gonił tamtych pierzchających w popłochu przez tory. Żydzi inaczej. Wiecznie rozdmuchują swoje porażki, starając się nic nie mówić o sukcesach. Przynajmniej jako naród. Co się o nich dobrego nie powie, to zawsze jest obelżywe i okrutne.

To odgrywanie permanentnych nieudaczników i ciamciaramć zapewne nie wynika z niskiego poczucia własnej wartości. Tu jest głębszy cel. W cywilizowanym państwie aby odnieść sukces trzeba być silnym, groźnym i niezwyciężonym. Dzisiejszy świat sprzyja niedojdom - warto więc takich udawać. I oni o tym wiedzą.

ŚKŻ zapewne uznałoby powyższą wypowiedź, chwalącą ich spryt i przebiegłość, za mowę nienawiści.

piątek, 24 czerwca 2011

Tusk, honor, ojczyzna

Donald Tusk powiedział w Brukseli, że O. Rydzyk złamał regułę mówiącą, że za granicą nie należy mówić źle o ojczyźnie (źródło). Miał na myśli wypowiadź, w której Ojciec Dyrektor miał powiedzieć, że w Polsce panuje totalitaryzm, oraz krytykował rząd.

Nie mam zamiaru odnosić się do wypowiedzi O. Rydzyka. Chodzi mi o rozumienie przez pana premiera słowa "ojczyzna". Ojczyzna to kraj. Ojczyzna to tradycja, kultura naród. Ale ojczyzną nie jest państwo. Państwa przychodzą i odchodzą. To tylko chwilowy okupant naszej ojczyzny. A to mamy PRL, a to mamy N-tą RP. To się zmienia. Moją ojczyzną jest Polska, jest to również ojczyzna mojego ojca, dziada, pradziada... Ale każdy z nas urodził się w innym państwie.

Pójdźmy jednak premierowi na rękę i załóżmy na chwilę, że istotnie słowo "ojczyzna" to pojęcie czysto administracyjne. Wówczas powstaje pewien dylemat. W przeciwieństwie do kraju, państwo jest tworem zmiennym w czasie. Czy za ojczyznę należy uważać stan w chwili narodzin mówcy, czy też kategorią będzie tu obywatelstwo w chwili obecnej?

W tym pierwszym przypadku należałoby mówić, że ojczyzną Ojca Rydzyka jest III Rzesza, pod której okupacją był się urodził i spędził pierwsze cztery dni swojego życia i to o niej nie powinien wypowiadać się negatywnie i zawsze z szacunkiem mówić o twórcy III Rzeszy*, a rząd III RP mógłby przeklinać do woli.

Jeżeli zaś tuskowe rozumienie słowa "ojczyzna" miałoby się odnosić do obecnych granic administracyjnych, to znaczy, że ojczyzną jest państwo obecnie okupujące miejsce urodzenia, czy też miejsce zamieszkania osoby krytykującej tęże. W takim wypadku, O. Rydzyk nie był za granicą, gdyż jego ojczyzną w myśl powyższego byłby ZSRE.

Najwyraźniej pan premier nie do końca przemyślał, co ma na myśli, ale jak podaje portal WP:

Tusk argumentował, demokracja polega też na tym, że każdy ma prawo do wypowiadania nawet głupot.

Zatem jest usprawiedliwiony.

Jak widać utożsamianie słowa "ojczyzna" z tworem administracyjnym, jakim jest państwo może poważnie dezorientować. "Zacznijmy od naprawy pojęć." Apeluję o używanie słowa "ojczyzna" w jego tradycyjnym znaczeniu. Ojczyzna to jest konkret, to miejsce, to kraj, to kultura. Ludzie tęsknią do miejsc, a nie do urzędników. Można mówić, że na przykład za PRL było lepiej, ale jest to zupełnie nieporównywalne z uczuciem człowieka, który po raz pierwszy po pięćdziesięciu latach widzi dom, w którym się urodził i wychował. Bo to jest w sercu na zawsze. A nie rząd, prezydent, premier - bo ci przychodzą i odchodzą.

Myślę, że pan Tusk chciał raczej powiedzieć, że Tadeusz Rydzyk złamał pewną zasadę, mówiąc negatywnie o rządzie Tuska.

* To też rodzi pewien dylemat, bo w chwili narodzin Ojca Rydzyka, o ile mnie pamięć nie myli, zarówno jego rodzinny Olkusz, jak i Bruksela pozostawały pod okupacją tego samego państwa, zatem być może w rozumowaniu premiera jednak miałby on prawo do krytyki III Rzeszy w Brukseli. Nie wiem, ale i wolę nie pytać.