Jako osoba wiecznie ciekawa i kwestionująca wszystko zadałem sobie w pewnym momencie pytanie, z czego ta niedogolona hołota na obrazkach się cieszy. Odpowiedź jest krótka - ze śmierci Lady Małgorzaty. Ale co to oznacza? Oznacza to, że cieszą się, że Małgorzata Thatcher, ich wróg śmiertelny, doczekała w dostatku i względnym zdrowiu sędziwego wieku i spokojnie odeszła we własnym domu. Muszę przyznać, że i dla mnie jest to pocieszające.
Oczywiście nie cieszy mnie sama śmierć, ale ta przecież prędzej czy później każdego z nas zabierze. Tu nie było niespodzianki. Zmienny jest tylko jej charakter, jakość. I dobrze się stało, że Lady Małgorzata odeszła w taki właśnie sposób. Osiemdziesiąt siedem lat, to bardzo ładny wiek. Sam życzyłbym sobie takiego zakończenia.
Trudno zatem nie uśmiechnąć się szczerze, widząc tę pokraczną wesołość socjalistów. Gdyby mój śmiertelny wróg, któremu życzę jak najgorzej, zakończył życie tak jak Małgorzata Thatcher, czułbym się zawiedziony. Tymczasem brytyjscy związkowcy paradują po ulicach z uśmiechami od potylicy do potylicy. Może bali się, że Lady Thatcher będzie żyła wiecznie?
Będzie. W mojej pamięci na pewno pozostanie na zawsze, jako najwybitniejsza kobieta polityk dwudziestego wieku, jeśli nie wszechczasów. Pewnego dnia, moim wnukom, nierozumiejącym słowa "socjalizm", ani tego w jak idiotycznych czasach ich dziadkowi przyszło się urodzić, będę opowiadał historię o odważnej, mądrej i pięknej
13 X 1925 - 8 IV 2013
