Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rząd. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rząd. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 8 stycznia 2012

Dwa sposoby na bezrobocie

Pan premier Tusk, jak możemy się dowiedzieć ze strony TVP, postanowił podarować zarobione przez nas pieniądze zagranicznym koncernom, by te budowały u nas fabryki i zatrudniały Polaków.

Lepszym rozwiązaniem byłoby raczej nie rozdawanie tych pieniędzy, a zaprzestanie rabowania nam ich w takich ilościach. Zmniejszenie obciążeń fiskalnych sprawiłoby, że nasi rodzimi pracodawcy mieliby więcej pieniędzy na inwestycje, konsumenci mieliby więcej pieniędzy na konsumpcję, a ceny produktów byłyby niższe. Gospodarka nieco ocknęłaby się z letargu a bezrobocie spadłoby.

Problem jest taki, że stosując moje rozwiązanie tu powstałyby dwa miejsca pracy, tam trzy, ówdzie dziesięć i w całym kraju tysiące firm pozatrudniałyby po parę osób. W sumie bardzo wiele, ale oczywiście nikt tego nawet nie odnotuje. Dużo lepiej powiedzieć o trzech fabrykach, które w sumie zatrudnią marne 1400 osób - co to w ogóle jest w skali kraju?

Co ciekawe, dziwnym zbiegiem okoliczności również dużo łatwiej jest wyegzekwować łapówki od trzech firm, niż od tysięcy drobnych przedsiębiorców.

poniedziałek, 17 października 2011

Niesmak po wyborach

Tak naprawdę, to wielkiego niesmaku po tych wyborach nie czuję. Nie dzieje się wszak nic, czego bym się nie spodziewał po wybrańcach. Jest to więc dokładnie ten sam niesmak, co przed wyborami. Może tylko powiększony o tę irytującą świadomość, że tak wiele osób naprawdę uwierzyło, że będzie inaczej.

Przed wyborami sam pan prezydent wołał, że zaraz po wyborach należy się chwycić za reformy. Dziś jego partyjni koledzy mówią, że ze zmianą rządu poczekają, aż minie polska prezydencja w Unii. Nie wiem dlaczego tak, nie wiem, jaki to ma związek, ale jest to bardzo wygodna wymówka, żeby jeszcze nie rozpoczynać reform. Skoro bowiem przed wyborami, które nic nie zmieniły nie miało to sensu, to teraz, tuż przed przetasowaniem rządu tym bardziej nie ma co zaczynać. Tylko szkoda, że przed wyborami nikt nie mówił o takim planie.

A później? Później minie wyborcza gorączka, ludzie ochłoną, zapomną, przyzwyczają się i jakoś doczekają do końca kadencji. A jak nie, to i tak w przyszłym roku najpewniej przyjdzie długo wieszczony kryzys i stanie się kolejną wymówką. Obawiam się, że żadnych reform w tej kadencji nie doczekamy. Może oprócz kilku podwyżek podatków, o których także nie było mowy przed wyborami, a które powoli zaczynają kiełkować tu i ówdzie.