środa, 19 stycznia 2011

Najkrótsza droga jest prosta

Dziękuję za miłe słowa, oraz za krytykę, z którą niniejszym się rozprawiam.

W komentarzach do mojego nowego filmu już znalazły się głosy obrońców bandziorów.

gregg9521ubolewa nad kiepskimi warunkami w więzieniach. Pomijam już to, że pan Innocenty chętnie zakosztowałby mortadeli i prysznica. gregg9521 zapomina wszak o jednej podstawowej sprawie:

To nie jest tak, że ktoś bandziorowi obiecuje wakacje na Majorce, a potem podstępem umieszcza go w więzieniu. Każde dziecko wie, że jak ktoś łamie prawo, to idzie do więzienia. Zatem jeśli jakiś łobuz mimo to rozrabia, to znaczy że akceptuje warunki umowy. Najwyraźniej lubi mieszkanie z "pięcioma śmierdzielami". Anglicy  mówią "don't do the crime if you can't do the time", czyli "Jeśli kara jest ci niemiłą - nie dokonuj zbrodni".

A posiłki SĄ bogate - 2600 do 3200 kalorii dziennie.

A teraz rozsądne komentarze:

przemaz pisze: Jest jednak problem. Twój sąsiad wkopuje Cię w wyimaginowane problemy bo np. zbyt głośno pierdzisz i mu przeszkadzasz w spaniu. Ty dostajesz karę śmierci. Sąsiad się cieszy, a ty za niewinność tracisz życie...

Spieszę uspokoić przemaza. Jest to ciekawa hipoteza, powielana w wielu produkcjach hollywoodzkich, ale w prawdziwym świecie całkowicie nierealna. A oto dlaczego:

Abym ja został stracony, muszę być skazany za morderstwo. Aby do tego doszło, musi być denat. Zatem mój sąsiad, tak czy siak, musi kogoś zatłuc. Jeśli więc celem sąsiada jest mój zgon, a środkiem do tego ma być morderstwo, to ja znam dużo szybsze i pewniejsze rozwiązanie.

W scenariuszu przemaza, oprócz zabójstwa, sąsiad musi zadać sobie trud, żeby sfabrykować dowody przeciwko mnie i to w dodatku dość mocne, by sąd nie miał wątpliwości co do mojej winy. A ponadto nie ma żadnej gwarancji powodzenia. Policja może dowodów tych nie znaleźć, sąd może je niewłaściwie zinterpretować, obrona może zarzuty odeprzeć, dostarczyć alibi. Przy takich sprawach drobne niedopatrzenie przy fabrykowaniu dowodów i cały plan idzie w las. A poza tym sędzia może przywali mi tylko dożywocie i wyjdę po dziesięciu latach?

Za dużo roboty i zbyt wiele niewiadomych. Jeśli już sąsiad zdecyduje się na zabójstwo, to zabije po prostu mnie, a ciało wyrzuci w lesie i po kłopocie. Ale to może i dzisiaj, bo do tego nie potrzebna jest kara śmierci. Wprost przeciwnie. Bo jeśli ją przywrócimy, to mój sąsiad zastanowi się dwa razy. Więc kara śmierci działa na moją korzyść. Chroni mnie.

Oczywiście inaczej wygląda to w filmach i powieściach kryminalnych. Ale kto pójdzie do kina na dziesięciominutowy film, w którym Kowalski zabija Zielińskiego w pierwszej i za razem ostatniej scenie?

5 komentarzy:

  1. Pokaż mi miejsce, w którym bronię bandytów. Oszczędzę ci czasu - nie znajdziesz nic takiego w mojej wypowiedzi. Piszę tylko o bzdurach pokazanych w twoim filmie - o tym, że więźniowie mają bogatą i urozmaiconą dietę i że słodko pędzą żywot przed telewizorem i komputerem z monitorem LCD. Co do posiłków - zjedz jutro na obiad 38 kg ziemniaków - też będziesz miał 3200 kcal.

    OdpowiedzUsuń
  2. gregg9521 z całym szacunkiem - nie wiem czy naprawdę nie rozumiesz, czy tylko udajesz.
    Chodzi o to, że we więzieniu osadzeni mają zapewnione warunki do przeżycia. Jakie by nie mieli - mają zapewnione. Nie muszą się martwić o spłatę kredytu na dom, albo czy nie przyjdzie jutro komornik. Nie muszą się martwić o zarobek na jedzenie. Mają je zapewnione (jakie by nie było).
    A Pan Innocenty tych warunków nie ma!!
    Dziękuję.

    OdpowiedzUsuń
  3. Piotr ma rację. I nie chodzi tu tylko o to, że "on ma, a ja nie mam". W filmiku chodzi o to, że jeśli p. Innocenty wyjdzie na ulicę i wsadzi komuś nóż w plecy, to dostanie NAGRODĘ. Poprawią się jego warunki. A takich ludzi jest kupa. Od bezdomniaków, po całe rodziny, o których ciągle mówią kolorowe gazety.

    OdpowiedzUsuń
  4. Piszesz, że kara śmierci za morderstwo. A co z notorycznymi gwałcicielami, pedofilami, oszustami, itp. Po co mamy ich utrzymywać. Ja bym poszedł dalej - recydywa=kara śmierci.

    OdpowiedzUsuń