poniedziałek, 3 października 2011

Renesans średniowiecza

Kiedyś, jeszcze w szkole z niedowierzaniem uczyłem się o czasach średniowiecza. Całkowicie niezrozumiałym dla mnie było, że po wielowiekowym okresie bardzo dynamicznego rozwoju kulturalnego i naukowego, jaki dokonał się w czasach starożytnych za sprawą greckich i rzymskich myślicieli, nagle nastał okres, w którym nastąpiło drastyczne spowolnienie rozwoju, zarówno w naukach naturalnych, jak i w literaturze, muzyce, czy sztukach plastycznych.

W owym pięknym i naiwnym czasie mojego życia nie dostrzegałem jednego. Obecnie żyjemy w bardzo podobnych czasach. Cały XIX wiek z okładem to czas niesamowitego rozwoju nauki i techniki, wręcz niespotykanego w historii ludzkości. Czas, w którym nowe rozwiązania technologiczne powstawały każdego dnia i tworzone były przez zwykłych ludzi w ich szopach i garażach, a finansowane były z ich własnych kieszeni.

Dziś co prawda technika postępuje nadal, ale w znacznej mierze opiera się na rozwijaniu technologii sprzed stu lat niż na innowacyjnych rozwiązaniach, a w dodatku przeniosła się do wielkich i drogich laboratoriów.

Jeszcze gorzej rzecz się ma z kulturą i sztuką. Dziś przepuszczenie kobiety w drzwiach jest nierzadko odbierane jako zachowanie "seksistowskie", cokolwiek to znaczy. A wizyta w galerii sztuki współczesnej, czy też na koncercie takowej muzyki, bądź obejrzenie pokazu mody jest dla rozsądnego człowieka przeżyciem cokolwiek dezorientującym. Sztuką przez wielkie "Sz" nazywa się fekalia rozciągnięte po płótnie, godzinę czekania na dwa nieskoordynowane dźwięki oraz anorektyczkę odzianą w palto z kaszanki.

Może i w średniowieczu nie było Internetu ani samolotów, ale ludzie chyba mieli więcej rozumu.

To moje spostrzeżenie. Próbowałem znaleźć przyczynę takiego stanu. Jak to możliwe, że ludzie, którzy mają dużo lepszy dostęp do wiedzy niż sto lat temu są w porównaniu ze swoimi ówczesnymi odpowiednikami imbecylami?

Nie mam wątpliwości. Przyczyną jest centralnie zarządzana edukacja. Wszyscy jesteśmy uczeni nie tylko tego samego, ale i w ten sam sposób. Tak jak w średniowieczu, gdy cała nauka skupiała się wokół kościoła, który strzegł pilnie swoich dogmatów, a tych, którzy ośmielali się wygłaszać niezgodne z nimi teorie grillowano. Żaden nowy pomysł, czy nowa technologia nie miały prawie żadnej szansy się przebić. W najlepszym razie wychodziły na światło dzienne po dziesiątkach lub setkach lat ukrywania się i żmudnego przekonywania bardzo sceptycznych duchownych, a okupione były ofiarami z najlepszych ówczesnych naukowców.

Nie inaczej rzecz się ma i dzisiaj. Jednak obecnie miejsce kardynałów zajęli urzędnicy. To oni decydują czego i w jakim zakresie wolno się uczyć. To oni układają program, który jest obowiązkowy dla młodzieży do osiemnastego roku życia, zatem zabierając nam te lata, w których umysł jest najbardziej twórczy.

Jednocześnie odkrycia i wyniki ważnych badań naukowych są cenzurowane ze względu na ich "polityczną niepoprawność". To nie żart - ludzie są wyrzucani z uniwersytetów za głoszenie poglądów niezgodnych z antropogeniczną teorią globalnego ocieplenia, za naukowe wykazanie, że mężczyzna jest inteligentniejszy od kobiety, albo że biały człowiek jest inteligentniejszy od czarnego. Za negowanie oficjalnej liczby ofiar holokaustu można zaś trafić do więzienia. Takie praktyki są tożsame ze spaleniem na stosie. Naukowiec wprawdzie przeżywa, ale dla samej nauki różnica praktycznie nie istnieje.

Dlatego tak ważnym jest, by na powrót uwolnić naukę. Tak by każdy mógł uczyć się tego, czego chce, tego w czym jest dobry i nie zagracał sobie głowy innymi rzeczami. Ktoś inny się w nich wyspecjalizuje. O wiele bowiem lepiej jest mieć osiemnastoletnich doktorów w pełni możliwości umysłowych, z których jeden jest ekspertem w dziedzinie fizyki kwantowej, choćby nie miał bladego pojęcia o wojnach napoleońskich, drugi jest inżynierem specjalizującym się w budowie samolotów, który nie zna się na fizyce kwantowej, a trzeci jest znawcą historii Europy przełomu XVIII i XIX wieku, który podróżuje tylko statkiem i koleją, bo nie wierzy, że maszyna cięższa od powietrze może się w nim utrzymać bez spadania, niż trzech nastoletnich imbecyli z bigosem w głowach. Lepiej mieć różnych specjalistów i zapaleńców, niż równych, jednakich obywateli, z których każdy wie trochę o wszystkim.

Wszyscy mamy różne możliwości poznawcze i zainteresowania. Jedni mają lepszą pamięć, inni mają lepsze pojmowanie. Każdy z nas uczy się inaczej. Próba unifikacji sposobu i programu nauczania dla wszystkich jest pomysłem tak samo głupim i szkodliwym, jak przygotowywanie w jednym kotle pożywienia dla całego ogrodu zoologicznego. Oczywiście, że jest to sposób wygodny i prosty do ogarnięcia. Małpy, świnie i inne pantofagi na pewno sobie dadzą radę, wiele zwierząt będzie się męczyć, a te o najbardziej rygorystycznych zapotrzebowaniach wyzdychają - tak samo jak obecnie "zdychają" genialne umysły, które są karmione tą uniwersalną edukacyjną breją, zanim jeszcze zostaną odkryte. Szkoda.

10 komentarzy:

  1. Jestem niezwykle zdziwiony, same mądre artykuły jak dotąd, a tu nagle, ni stąd, ni zowąd takie cudeńko.
    Muszę Ci Staszku zarzucić brak wiedzy w temacie jednak. Jestem studentem PW i pozwól, że troszkę to sprostuję.
    1. Nauka i technika przeżywają obecnie okres największego rozwoju w historii. Wbrew temu co napisałeś, w ciągu ostatnich, powiedzmy: 40 lat, miały miejsce co najmniej dwie rewolucje w dziedzinie techniki. Jeszcze 40 lat temu, czyli gdy studia kończyli ci co teraz na nich wykładają, nikomu nie śniły się komputery o takiej mocy jak teraz, cuda jakie wyczyniamy z laserami, możliwości komputerowej analizy, modelowania i kalkulowania praktycznie wszystkiego, roboty (te mobilne i te fabryczne), mechanizmy wykonywane z dokładnością do nanometrów, komputery kwantowe, fotonika, praktycznie nieograniczone możliwości jeśli chodzi o automatyzację itp. itd. Można wymieniać długo. Wiek XIX też był okresem pięknego rozwoju, jednak był tylko preludium do tego co wybuchło w latach 30-40tych XX wieku (ogólnie uważa się, że wraz z wynalezieniem tranzystora, bodajże w 1948).
    2. Nieprawdą jest, że lepsi są ludzie wysoce wykwalifikowani w jednej dziedzinie. Jako inżynier zajmujący się tak nową gałęzią nauki jak fotonika wiem, że największe osiągnięcia następują tam gdzie dokonuje się integracji technologii, wiedzy i metod z różnych dziedzin, często pozornie ze sobą niezwiązanych. Sama fotonika... kto by pomyślał by połączyć optykę, elektronikę i mechanikę precyzyjną. Przykładów jest mnóstwo.
    3. Jeśli chodzi o cenzurę i wyrzucanie za "niepoprawne myśli". Nie zauważyłem czegoś takiego ani na Politechnice Warszawskiej, ani na Wrocławskiej. Każdy kto miałby pomysł, nawet taki, który obaliłby wszystko to co wiemy na dany temat, zostałby obsypany wszelkimi honorami. Wiem jednak, że sytuacje takie zdarzają się na mniej technicznych kierunkach.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Jakubie,

    1. Słusznie zauważyłeś, że wiek XIX to preludium tego, co wydarzyło się w nauce XX wiecznej. Cała masa "wynalazków" dwudziestowiecznych bazuje na wcześniejszych wynalazkach. Udoskonalamy tylko kolej, samochód, samolot, komputer, radio - to wszystko było znane już sto lat temu, obecnie się to tylko poprawia. W ubiegłym wieku powstało kilka prawdziwie nowych rzeczy, ale ich liczba jest nieporównywalna z ogromnym wkładem dziewiętnastowiecznych wynalazców.

    2. Wydaje mi się też, że błędnie zrozumiałeś też "wysoką specjalizację". Owszem, Twój przykład jest całkowicie słuszny, ale w gruncie rzeczy podajesz dziedziny bardzo blisko ze sobą związane - nikt przecież nie oczekuje, że problemy arytmetyczne będą rozwiązywane w gronie trzech naukowców, z których jeden umie dodawać, drugi mnożyć itd. Ale czy do stworzenia fotoniki konieczna jest umiejętność analizy trenów Kochanowskiego? Albo znajomość dynastii egipskich? Albo wysokość produkcji węgla brunatnego w Wenezueli w 1943 roku? Jeśli kogoś to interesuje - super, ale nie należy do tego przymuszać.
    Gdyby młody człowiek nie musiał uczyć się tego, co jest dla niego nieciekawe, niezrozumiałe i zapewne zostanie zapomniane w ciągu miesiąca, miałby więcej czasu na właściwy rozwój w kierunku, w którym jest najlepszy.

    MaksiKaz

    OdpowiedzUsuń
  3. Po pierwsze odniosę się do wyrzacania niepokornych. Jest to oczywiście prawda, jednak nieczęsto dochodzi do tak drastycznych przypadków, gdyż wczesna selekcja na poziomie finansowania pozwala na zatrzymanie pożytecznych idiotów.

    Następnie chciałbym skrytykować P. Staszka. Nie wiem co pan wie o średniowieczu, ale kultura chrześcijańska to podstawa naszej cywilizacji. Pojawiali się również wielcy myśliciele. To kościół prowadził szkoły, tłumaczył pisma, rozpowszechniał łacinę, a co najważniejsze uratował pisma greckie i rzymskie przed zalewem barbarzyńców germańskich itd. Poza tym trudno było wymieniać się myślą przed nastaniem gazet, czy telefonu. Podróże zajmowały też dużo czasu, a mimo to cały czas kultura sie rozwijała. Tak zwane ciemne średniowiecze, to kolejny idiotyczny wymysł lewackich humnanistów, którzy próbują zdyskredytować wszystko poza epoką powszechnego upadku i psucia podstaw każdej nauki, jakie miało miejsce podczas renesansu.

    Cuz

    OdpowiedzUsuń
  4. @ Cuz:

    Ale faktem jest, że nauka znacznie szybciej postępowała w wiekach poprzedzających średniowiecze niż w samym średniowieczu.
    Nasza cywilizacja powstała w głównej mierze w oparciu o dekalog i wartości moralne zawarte w Biblii, nie zaś o wiarę w to, że Bóg stworzył świat w siedem dni, czy w istnienie Adama itd.

    Nie można też zaprzeczyć, że wiele światłych umysłów spłonęło na stosie z uwagi na głoszenie teorii słusznych, ale sprzecznych z ogólnie przyjętym światopoglądem, np. Giordano Bruno - wiara w to, że to Ziemia obiega Słońce, a nie na odwrót w żaden sposób nie wpłynęłaby na rozwój naszej cywilizacji, a jeśli nawet by wpłynęła, to na korzyść.

    OdpowiedzUsuń
  5. Jednak musisz zauważyć, że rozwijała się szybciej, gdyż rozwijała się setki lat. Rzymianie korzystali z doświadczeń greków i budowali wielką cywilizację. Później wszystko to zostało zrównane z ziemią, a kościół z trudem ocalił część tekstów rpzed zapomnieniem. Jeśli chodzi o pewne wypaczenia, to były one skutkiem wykorzystywania religii do walki politycznej. Niestety kościół zajął się głównie walką o władzę z władcami świeckimi i przez to na każdym innym froncie zaczął się korumpować. Jednak nie można ignorować jego wkładu w naszą cywilizację, jak to uczynili lewacy. Nie zapominajmy że bez kościoła nie mielibyśmy łaciny i starożytnych dzieł, a więc w tej chwili jeszcze byśmy nie byli tam gdzie jesteśmy. Wszystko by trzeba budować od nowa.

    Cuz

    OdpowiedzUsuń
  6. @ Cuz
    ... A średniowieczna Europa korzystała z doświadczeń i greków, i rzymian.

    Nie próbuję lekceważyć roli, jaką kultura chrześcijańska odegrała w naszej cywilizacji, ale nie można też generalizować, że skoro cywilizacja oparta na dziesięciorgu przykazań jest dobra, to dobrym jest też palenie na stosie i zaprzeczanie faktom naukowym. Równie dobrze można powiedzieć, że skoro Jasio ładnie śpiewa, to na pewno też szybko biega i świetnie robi na drutach. I w drugą stronę - to, że Hitler był łajdakiem, nie znaczy że był kiepskim szachistą.

    Nasza cywilizacja jest wielka i piękna, ale nie dlatego, że wierzymy w płonące krzewy, zmartwychwstanie i gadające węże, tylko dlatego że uznajemy boskie przykazania za podstawę prawa. Nie należy mieszać tych dwóch aspektów tylko dlatego, że oba mają wspólne źródło.

    OdpowiedzUsuń
  7. O Boże cóż pan za bzdury wygaduje. Gdzie ja powiedziałem, ze palenie na stosie jest dobre? Cóż pan za nonsensowne przykłady podaje? Walczy pan sam ze swoimi tezami.

    Jak nie mieszać tych aspektów? Te aspekty są nierozerwalne. Religia jest jednolita i kto twierdzi inaczej jest leniem, lub heretykiem. Inne religie mają inne zestawy praw i są one nierozłączne z wierzeniami. Tak się składa, że nasz system jest najbardziej elastyczny, co nie znaczy że można przykazania oddzielać od reszty biblii, bo wszystko czegoś uczy.

    Cuz

    OdpowiedzUsuń
  8. Cuzie,

    W artykule jest wzmianka tylko o paleniu heretyków i o kłodach rzucanych przez kościół pod nogi prawdziwych naukowców. I to jest złe. Jeśli twierdzisz inaczej, to jesteś w błędzie. A jeśli nie, to po prostu wypowiadasz się nie na tamat, bo tekst nie jest o cywilizacji, tylko o stosunku do nauki i edukacji.

    Jeśli autor odnosi się krytycznie do pewnych praktyk kościelnych, nie poruszając innych aspektów, a Ty od pierwszego wpisu stajesz w obronie kościoła, to trudno nie odnieść wrażenia, że właśnie tych praktyk bronisz. Albo zwyczajnie nie wiesz co piszesz, a próbujesz to zrekompensować pisaniem wszystkiego co wiesz.

    Dodajesz: "To kościół prowadził szkoły...". Właśnie o to tu chodzi! Dzisiaj szkoły prowadzą biurokraci, którzy tak samo jak kościół katolicki w średniowieczu prowadzą je na swoją modłę. Dzisiaj uczymy się tego, czego chce rząd, tak jak nasi odlegli przodkowie uczyli się tego, czego chciał kościół. A głoszenie opini sprzecznych z dogmatami państwa/kościoła jest bardzo poważnym przewinieniem, niezależnie od tego, czy są słuszne, czy nie.

    MaksiKaz

    OdpowiedzUsuń
  9. może od początku. mamy 2 różne epoki: wieki ciemne(do X wieku) i średniowiecze właściwe(którego tak naprawdę w polsce nie było, bo między czym były to pośrednie wieki?). mylnie uważa się że kultura starożytna przetrwała do zajęcia rzymu przez ostrogotów. w rzeczywistości kultura starożytna upadła znacznie wcześniej i już wtedy dysponowano resztkami wiedzy. po zapadnięciu wieków ciemnych kultura niemal ustała(poza wyjątkami jak epoka karolińska). dopiero od około X wieku cywilizacja zaczęła się podnosić i BARDZO DYNAMICZNIE ROZWIJAĆ. tak kultura jak i nauka. stosy(pomijając że liczba spalonych przez kilkaset lat w całej europie wyniosła około 30 tysięcy), były domeną następnego renesansu i krajów protestanckich, nie katolickich. przypomnę że cała masa uczonych pochodziła z kleru, jak również to że pierwsze uniwersytety były szkołami kościelnymi uczącymi o siedmiu sztukach wyzwolonych. dokonano wielu odkryć w dziedzinie nauki(rolnictwo, manufaktury, piękna architektura).

    proszę więc o nie zakłamywanie, w istocie średniowiecze było piękną epoką wielkiego rozwoju,tylko dzięki niemu mogła powstać następna, znacznie bardziej zbarbaryzowana epoka: nowożytność
    mucha86

    OdpowiedzUsuń
  10. 100% Popieram to co napisał Jakub wraz z sprostowaniem Maksikaza! Nie mam w temacie ponownej próby dyskredytowania przez Staszka nowożytnej nauki nic do dodania.

    Co do samego artykułu Staszek. Cieszę się, że przypomniałem Ci o edukacji, ale prosiłem o liczby, nie o ideologię. Znowu wracamy do punktu wyjścia...

    pozdrawiam
    Kage

    OdpowiedzUsuń